Kontakt

Kontakt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skóra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skóra. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Sokowy detoks VATA

Testy ajurwedy dla pacjenta: ewazet4@gmail.com









Z nowym rokiem wiele osób postanawia ( i słusznie) zabrać się na porządki w swoim organizmie. 
Jedni z powodu kiepskiego samopoczucia, inni ( szczególnie Panie) z powodu różnych zaniedbań fizycznych, chcą po prostu atrakcyjnego wyglądu, jeszcze inni zdeterminowani długą , bezskuteczną walką w gabinetach medycznych postanawiają szukać pomocy w informacjach ogólnodostępnych.
Powszechnie dostępne i bombardujące reklamy mówią o zbawiennych skutkach suplementów i picia przeróżnych soków.
Jak jest w rzeczywistości? Kilka słów o tym właśnie.



Ajurweda opiera się na indywidualizacji, a nie na uogólnieniu. To, co działa dla jednej osoby, niekoniecznie musi działać tak samo u drugiej. Czynniki, które na to wypływają to między innymi: wrodzona konstytucja, obecny stan zdrowia ( bardzo ważne!)  i trawienie, pory roku i stan emocjonalny. Właśnie one muszą być brane pod uwagę przy planowanej zmianie diety. Pomijanie tych czynników , prowadzi do pogorszenia stanu zdrowia, o czym wielokrotnie przekonały się Panie sięgające po tzw DIETĘ DR EWY.

Początkowo wyciskane soki mogą być energetyzujące, ponieważ wymagają  mniej energii do trawienia  - to właśnie to złudne działanie. Ponad to mają one również działanie oczyszczające i rozjaśniające skórę.
Ale czy powyższe cechy są tym, czego potrzebuje Twoje ciało? Jeśli ciągle czujesz się przymulony i przytłoczony, najprawdopodobniej skorzystasz z moich uwag ( informacje poniżej ). Jeśli jednak okaże się, że organizm potrzebuje więcej ocieplenia i uziemienia, należy zachować ostrożność przy piciu soków - tak jest najczęściej.








Jak wiecie, Ajurweda dzieli osoby na trzy podstawowe DOSZE. To nie szufladkowanie - jak wielu uważa, to wynik naszej konstrukcji urodzeniowej , niebywale ważny.

DOSZA VATA

Oczyszczanie organizmu sokami nie jest zalecane dla osób z typem doshy, ponieważ mają one słaby system trawienny, a surowe soki sprawiają, że osoby czują nadęty brzuch i zmęczone. Jeśli jesteś typem Vata lub masz problemy z trawieniem, lepiej zacznij od zjedzenia lekkich posiłków zalecanych w opisie testu..
Vata wydają się być szczupli, zwinni i energiczni, ale kiedy ich poziom nie jest w równowadze, wtedy  są szczególnie podatne na szybkie wypadki i problemy z lękiem aż po stany depresyjne. Najlepsze soki dla Vata to te, zawierające owoce i warzywa, które powstrzymują duże skoki  cukru we krwi - są to: buraki, marchewka, słodkie ziemniaki, koper włoski , ogórek, natka pietruszki.
Do poprawienia smaku soków warto wykorzystać przyprawy, takie jak cynamon, imbir i kurkuma, cytryna może pomóc przeciwdziałać „wysuszeniu” zielonego soku. Osoby o konstrukcji Vata, zmagają się z problemem suchych włosów, skóry lub paznokci, mają niekiedy trudności ze spaniem w nocy i zaparciami.
Soki dla doszy Vata są zalecane są WYŁĄCZNIE PO OCZYSZCZENIU ORGANIZMU .








Dużo zdrowia w nowym roku
Ewa Ajurweda
 Testy ajurwedy dla pacjenta: ewazet4@gmail.com
   

c.d.n

sobota, 3 sierpnia 2019

Kolejny, piękny list.

Testy ajurwedy dla pacjenta: ewazet4@gmail.com

                                          I kolejny piękny, wzruszający list od szczęśliwej mamy ( pacjentki):-)
                                                 Jeszcze trochę i dopiszę sobie specjalność NIEMOŻLIWE PORODY!




Przytaczam list w całości bo szczerość jego autorki jest wzruszająca:-)



"Kochana Pani Ewo!

Gdy 16.07. br w mojej skrzynce e-mail pojawiła się „Spowiedź Magdy” uznałam, że nie mogę już dłużej czekać, by wyrazić moją ogromną wdzięczność do Pani.
Moja historia jest bowiem kolejnym dowodem na to, że „ nie ma rzeczy niemożliwych - są tylko ludzie którzy tak myślą”. ;-) 

Tym listem do Pani pragnę podziękować z całego serca w imieniu swoim i swojej rodziny za rady, które mi Pani dała, za zdrowie i przede wszystkim za to, że czuję się najszczęśliwszą osobą na świecie - bo właśnie 16.07. Spełniło się moje największe marzenie i zostałam mamą prześlicznej córeczki, która dostała 10 punktów w skali Apgar.
 
 

Moja historia zaczyna się latem 2016 roku, kiedy to podczas wakacji zauważyłam dziwne zmiany na skórze. Już od dziecka wszelkie alergie i nietolerancje objawiały mi się zawsze różnymi zmianami skórnymi. Tym razem przybrały postać krwiaków, które po prostu nie przestawały znikać przez wiele tygodni. Przeszłam wieloetapową diagnostykę u wielu specjalistów z różnych dziedzin medycyny, by pod koniec października usłyszeć, ze mam rzadką postać tocznia rumieniowatego skórnego z tendencją do przekształcenia w tocznia układowego oraz że ta choroba jest nieuleczalna... na całe życie... gdyż współczesna medycyna nie ma jeszcze na to leku. Jako, że toczeń należy do grupy chorób autoimmunologicznych, wiązano go z niedoczynnością tarczycy, na która się leczę od dziecka. Innymi chorobami towarzyszącymi były u mnie m.in. nawracające stany zapalne zatok, częste przeziębienia, opryszczka, problemy z układem pokarmowym. Zaproponowane w szpitalu leczenie opierało się na zażywaniu drogich sterydów i leków przecimalarycznych, które miałam brać już do końca życia... może i bym na to przystała, gdyby nie skutki uboczne i zagrożenia jakie za sobą niosło przyjmowanie tych leków - częste wymioty połączone z wysoka gorączka, osłabienie, dolegliwości ze strony układu pokarmowego, groźba pogorszenia a nawet utraty wzroku, alergia na słońce, oslabienie (nie miałam już siły wstać z łóżka , tylko bym spała i spała) , moja skóra zaczęła się ‚sypac’ jak śnieg, zmian skórnych przybywało, piekły, sprawiały ogromny ból, bóle żołądka powodowały zahamowanie apetytu, włosy zaczęły wypadać garściami... pojawił mi się trądzik, którego nigdy nie miałam, a dodatkowy spadek odporności powodował, ze ciagle łapałam jakieś wirusy i sie przeziębiałam. Do tego doszło całkowite zatrzymanie miesiączki. Z dnia na dzień czułam się coraz gorzej ... mój organizm został całkowicie rozregulowany, wyniki były coraz gorsze. W pewnym momencie powiedziałam „dość!” Marzenia o zdrowiu, normalnym życiu i dziecku były coraz bardziej silniejsze a zarazem coraz bardziej odlegle... nie miałam siły na nic... I tak w lipcu 2018 roku znalazłam Panią Ewę....
 
 
Opisywane przez nią przypadki dały mi nadzieje, ze może jeszcze moje życie nie jest przekreślone. Zgodziłam się na wszystko, co zaproponowała mi Pani Ewa - nie miałam nic do stracenia, gorzej nie mogłam się już czuć! Po przeprowadzeniu testu, Pani Ewa ustaliła mój profil zdrowotny, na podstawie którego zaproponowała mi całkowite oczyszczenie organizmu z toksyn i ustaliła indywidualna dietę. Zaufałam całkowicie Pani Ewie. Oczyszczanie trwało 17 dni, później już tylko bezwzględne przestrzeganie indywidualnej diety - bez grzechów i bez ustępstw. Ciągły kontakt telefoniczny i mailowy z Panią Ewą dawał mi nadzieję i poczucie bezpieczeństwa a jednocześnie siłę i wiarę w uzdrowienie. Zalecenia dotyczące stylu życia i odżywiania realizowałam skrupulatnie. Na początku nie było łatwo, ale się nie poddawałam. Z każdym dniem widziałam poprawę, czułam napływ sił witalnych, zmiany zaczęły znikać, nie pojawiały się nowe. I tak po 3 miesiącach „uczenia się siebie” - przestrzegania diety i stosowania sie do zaleceń Pani Ewy, udało mi sie zajść w ciąże. Wszystkie wyniki były wzorcowe, a ja z radością oczekiwałam na przyjście na świat naszego wyczekiwanego cudu ❤️ 
Dziś, między innymi dzięki Pani Ewie, jestem szczęśliwą zdrową mamą szczęśliwego zdrowego dziecka. Wygrałam siebie! Dziękuję Pani Ewo z całego serca! 
Ufam, że dodałam trochę odwagi tym z Was, którzy się jeszcze zastanawiają, czy napisać do Pani Ewy i tak jak ja - zmienić swoje życie na lepsze! 


Z pozdrowieniami, 
Wdzięczna pacjentka :-) "
 
 

Kocham te mądre, walczące dziewczyny. Jest sierpień i jest ósme dzieciątko: zdrowe, zdrowa mama, szczśscie całej rodziny i niewyobrażalny sukces!
Zawsze cieszę się razem z Wami, bo to po trosze również moje dzieci:-)))

Serdeczności znad słonecznego Bałtyku,
Ewa
Ajurweda

Testy ajurwedy dla pacjenta: ewazet4@gmail.com

                                                               

sobota, 29 kwietnia 2017

Zróbmy to dla siebie:-)

ewazet4@gmail.com

Dłuuugi weekend:-)
To ten czas na który najbardziej czekamy.
Piękna, pogoda, wyjazdy, letnie ciuszki, spotkania, luzik:-). To ten czas , kiedy tak naprawdę inaugurujemy wyjścia w plener.



Nie zwariowałam! Wiem, że nie na taką pogodę czekaliście!
Mam propozycję.
Poświęćmy dwa dni dla siebie. Podobno od poniedziałku ma być cudnie, słonecznie, ciepło. 
Co proponuję?
Kąpiel ziołową. Działa jak eliksir nie tylko na twarz! Wchodzimy do wanny.

RUMIANEK

Porządny napar rumiankowy ( całe opakowanie), wlewamy do wanny. 
Woda musi być mocno ciepła.
Leży zanurzone po brodę 15 minut.
Co nam daje?
Działa korzystnie na wszelkie wypryski, podrażnienia, wydelikatnia, przeczyszcza zatoki.


LAWENDA



oczyści drogi oddechowe, wyciągnie z chandry ( pokachamy nawet zimny weekend:-),
depresji, uspokoi jelita, poczujemy lekkość w całym organizmie.


BABKA LANCETOWATA

Rośnie wszędzie. Warto nabierać żeby mieć zawsze pod ręką.
To najlepsze panaceum na wszelkie zranienia, niegojące się otarcia, ranki.

Zasada z wszelkimi ziołami jest taka, że pomagają na dolegliwości skórne równie skutecznie pite jak i stosowane zewnętrznie.
Gdybyśmy systematycznie stosowali kąpiele ziołowe, przemysł kosmetyczny musiałby zmienić wszystkie linie produkcyjne.
Skóra nie potrzebuje chemii!!! Skóra błaga o natłuszczenie i naturalne zioła, nie te w tabletkach.


W zależności od rodzaju ziół, kąpiel taka może mieć działanie ściągające lub rozszerzające pory skóry, wygładzające, przeciwzapalne, bakteriobójcze albo przeciwgrzybiczne, pobudzające lub kojące. Kąpiele ziołowe mogą też stanowić przyjemne uzupełnienie diety oczyszczającej.

LIPA



Cudownie rozgrzeje! 

Oczyści drogi oddechowe, no o to działanie na zmysły!
Lipa to ratunek dla suchej skóry. Po kąpieli pozwólmy wyschnąć jej na skórze.




I można tak w nieskończoność.
Stosujcie kąpiele, przynajmniej raz na kiedyś. Skóra będzie Wam bardzo wdzięczna.

I jeszcze jedno.
NIE MA ZŁEJ POGODY!
To że pada, jest chłodno, to dobrodziejstwo! Organizm podziękuje Wam za to, że nie wciskacie mu smażeniny z grilla!


Testy  dla pacjenta: ewazet4@gmail.com

czwartek, 5 maja 2016

Gdy w organiźmie dzieje się źle.

ewazet4@gmail.com

Często różne sygnały naszego organizmu tłumaczymy wiekim, niedospaniem, trudnym dniem, zmianami pogody...jest tego dużo. Czy aby napewno te objawy są sygnałami bez znaczenia? Czy przechodzą same? Nie. Lekceważone nasialają się w postaci rozbicia, dezorganizacji, bólu. Nie wolno ich lekceważyć. Często zwracałam tutaj uwagę, że organizm cały czas z nami rozmawia, daje znaki, w końcu zaczyna buntować się i krzyczy.


Brak rónowagi( początek buntu organów), to:
zmęczenie
wyczerpanie
trudności z koncentracją
brak inicjatywy
lęki
potrzeba picia kawy
apetyt na słodycze
zaburzenia snu
nocne oddawanie moczu
poranny ból pleców
częste marznięcie ( zimne dłonie, stopy, pośladki)
obniżona odporność ( różne grypy w środku wiosny i lata)
uczucie przepłnienia i wzdęcia
częste wypróżnienia ( niestrawione)
osłabione libido
Sami stawiamy sobie dagnozę, że to wiosna, że dużo pracy, że w weekend odpoczniemy...a polepszenie jakoś nie nadchodzi.Uciekamy w ciągłe drzemki ale i one nie pomagają. Podsypianie rozbija nas całkowicie. Nasila się stres, czyli Vata jest w stanie wyczerpania. Następny etap dla nas bardzo przykry - tycie. Taka jest kolej rzeczy.


Analizujemy dalej co dzieje się z nami.
nadwrażliwość na światło
tiki w oku, mruganie ( nie pomaga)
blada twarz, matowa skóra ( panie ratują sie kosmetykami...)
drętwienie kończyn
skurcze mięśni
suche , pękające usta
uczucie gorąca ( pot nas zalewa bez powodu)
trudności z zasypianiem, nocne wybudzenia, poty, poty
nadwrazliwość, duży stres
podatność na kontuzje ( skręcił nogę na równej drodze)
brak rónowagi emocjonalnej ( źle dzieje sie w parach)
wszystko jest przeciw nam!
Znamy to uczucie, oj znamy! To nie pech w życiu! To nasze zanieczyszczone, zaniedbane wnętrze.



To jeszcze nie koniec. Dalszy ciąg, to nabieranie objętości. Oczywiście wygląd marny potęguje naszą nerwowość i stres.
ogromny apetyt bez powodu ( najczęściej wiosną)
ochota na zimne napoje
zaczerwieniona twarz ( pierwsze opalanie na czerwono)
nadmierna aktywność ( straszne!!!). Z niepojem patrzę na "sportowców, którzy po jesieni i zimie przed telewizorem nagle wybiegają po zdrowie. To nie tak! Ryzykujecie życiem!
Nagromadzanie wody w tkankach 
skłonność do tycia
obfita produkcja śluzu ( niby alergia:-) . Dobra nazwa na wszystko co nie zbadane :-)
kawa, kawa, kawa
otępienie
wypryski skórne, plamy, łuszczenia, rumienie...


Ciało i dusza są ze sobą ściśle związane.Nasze emocje i stan narządów wpływają na psychikę i fizjologię. Każda emocja ma zarówno korzystny jak i negatywny wpływ na nasze życie. To nie dlatego nic nam nie wychodzi, że mamy pecha:-). Mamy pecha bo pozwalamy sobie na zaniedbanie siebie. Przecież każdy zna doskonale to cudowne uczucie kiedy rano patrzymy w lustro i widzimy ...kurcze! Świetnie wyglądam! Tego dnia wszystko się udaje:-). Chcemy do ludzi, chcemy się pokazać, rozmawiać, uśmiechać się:-). Znamy to!!!



Zamartwianie się niczego w sprawie nie zmieni, ale zmieni nasze zdrowie!
Dlatego - jutro po obiedzie zamiast w fotelu zasypiać, ciągniemy cielsko  na chodzenie .
Oglądamy biedronki, muchy, robaczki, mlecze, trawę. To najwazniejsze:-).

Testy ajurwedy dla pacjenta: ewazet4@gmail.com

Archiwum bloga